Wróblewskiego 15a/12
Strach ma wielkie oczy. Statystycznie bezpieczeństwo samochodów elektrycznych jest na bardzo wysokim poziomie. Choć pożary te są spektakularne i trudne do ugaszenia, zdarzają się rzadziej niż w przypadku aut, którymi jeździmy od dziesięcioleci. Kluczem do spokojnego snu jest dbanie o stan techniczny pojazdu i odpowiednio dobrana polisa ubezpieczeniowa.
Możesz też zapisać na szkolenie tworzone przez Samefi, podczas którego rozwiązujemy podobne problemy.
W mediach co jakiś czas pojawiają się sensacyjne nagłówki o płonących "elektrykach". Zdjęcia doszczętnie spalonych wraków działają na wyobraźnię i budują lęk przed technologią elektromobilności. Ale jak to wygląda w zderzeniu z twardymi danymi? Czy pożar samochodu elektrycznego to zjawisko częstsze niż w przypadku aut spalinowych?
Na naszym blogu przyglądamy się faktom, statystykom straży pożarnej oraz kwestiom ubezpieczeniowym, aby odpowiedzieć na pytanie: czy jest się czego bać?
Wbrew powszechnej opinii, samochody elektryczne nie płoną częściej niż ich spalinowe odpowiedniki. Wręcz przeciwnie – dane z rynków o wysokiej penetracji aut EV (np. Norwegia, USA) wskazują na coś zupełnie innego.
Według raportów amerykańskiej agencji AutoinsuranceEZ oraz szwedzkiej agencji MSB, ryzyko pożaru wygląda następująco (w przeliczeniu na 100 tys. sprzedanych pojazdów):
Samochody hybrydowe: Najwyższe ryzyko pożaru.
Samochody benzynowe/diesel: Średnie ryzyko pożaru.
Samochody elektryczne (BEV): Najniższe ryzyko pożaru.
Dlaczego więc o pożarach elektryków jest tak głośno? Ponieważ jest to nowa technologia, a każdy incydent jest nagłaśniany przez media („efekt nowości”).
Choć do pożarów dochodzi rzadziej, ich przebieg jest zupełnie inny niż w autach spalinowych. Kluczowym terminem jest tutaj ucieczka termiczna (thermal runaway).
Gdy dochodzi do uszkodzenia ogniw (np. w wyniku wypadku) lub ich wady fabrycznej, temperatura wewnątrz baterii gwałtownie rośnie. Powoduje to reakcję łańcuchową, w której jedno ogniwo zapala kolejne. Co istotne – bateria litowo-jonowa podczas spalania wytwarza własny tlen. Oznacza to, że pożar samochodu elektrycznego jest znacznie trudniejszy do ugaszenia tradycyjnymi metodami, ponieważ nie można go po prostu "zadusić" brakiem powietrza.
Gaszenie "elektryka" wymaga od strażaków specjalnych procedur i sprzętu.
Czas: Akcja gaśnicza może trwać od kilku do kilkunastu godzin.
Woda: Zużywa się jej znacznie więcej niż przy aucie spalinowym, głównie w celu chłodzenia baterii.
Kontenery: Jednym z aktualnych sposobów jest umieszczenie auta w specjalnym kontenerze z wodą na 24h lub dłużej, aby zapobiec ponownemu zapłonowi.
Pomoc od producentów: Istnieją nowe rozwiązania technologiczne wspierające działania służb przy tego typu działaniach gaśniczych np. miejsce dedykowane do zalania komory z baterią,
Idea komplekosowo-bezpiecznych powstała w celu poprawy poziomu bezpieczeństwa firm w Polsce. Mamy świadomość, że bezpieczeństwo powinno być zbudowane na praktycznym podejściu i odpowiedniej świadomości. Możemy wspólnie stworzyć bezpieczne środowisko.
Zadzwoń do nas
Napisz do nas